Pierwszy trening z doświadczonymi kolegami przebiegł bardzo fajnie. Myślałem, że znajdę się w grupie dla początkujących, ale na szczęście takiej nie było
Mi to akurat odpowiadało dlatego, że ćwicząc z profesjonalistami mogłem szybciej nabywać nowe umiejętności. Tak też się stało.
Nauka szła mi zaskakująco szybko. Trener był ze mnie dumny, że poświęcam mojemu zainteresowaniu tyle czasu. Na pierwszy treningu było trochę teorii głównie o historii snowboardu. Natomiast cześć praktyczna była bardzo męcząca ale przyjemna. Ja pod nadzorem jednego z moich doświadczonych kolegów wykonywałem różne sztuczki.
Na początku nic mi nie wychodziło, ale kolega mnie pocieszał zdaniami, że na początku to jest jak z jazdą rowerem, będzie zaliczał dużo upadek ale przyjdzie taki czas, że upadki będą zdarzać Ci się bardzo, ale to bardzo rzadko.
Świetnie spędziłem pierwszy trening. Kolejne szły mi coraz lepiej. Pomimo tak krótkiego okresu ćwiczeń zaczynałem czuć się profesjonalistą
Może nie w dosłownym tego słowa znaczeniu ale tak troszkę stawałem się zawodowcem.
Ja na pierwszym treningu skręciłem kostkę w stopie. Ból tak silny, że się śmiałem oraz leciały mi łzy.
To miałeś nie dobrze. Mam nadzieję, że jak wyleczyłeś kostkę, to wróciłeś do snowboardu ?
Niestety tak się nie stało bo wyjechałem na drugi koniec Polski na studia informatyczne.